Menu

Czyli jak mieć konia i nie zwariować -

O koniach, ludziach i relacjach między nimi.

Skoro Zdrowy jak Koń,To po co Ubezpieczać Konia? cz.2

stajenny-blog

UBEZPIECZENIE KONIA - moim okiem

Junak_latamy

Powiedzenie zdrowy jak koń, musiało mieć kiedyś zupełnie inne znaczenie...

Za to zdanie zasłyszane wiele lat temu od pewnego masztalerza - „Jeśli jest choć ułamek procenta, że koń może sobie coś zrobić to na 200% to zrobi” - świetnie oddaje problemy współczesnego właściciela konia.

Ten moment kiedy wchodzisz do stajni i już wiesz, że coś jest nie tak...

Nerwowe krążenie po boksie i oglądanie się na boki, grzebanie nogą, pokładanie się, czasem występują poty, napinanie się jak do oddawania moczu. Łapiesz uwiąz/lonżę i telefon. Chwila oprowadzania, jednak sytuacja się nie zmienia i nie pozostawia złudzeń, koń ma kolkę. Interwencja lekarza weterynarii, zaaplikowanie leków, oczekiwanie na oddanie kału przez konia. No i portfel chudszy o 2/3 stówki. Ale gdyby diagnoza brzmiała - skręt jelit i leczenie operacyjne? To masz zbędne kilka tysięcy złotych, by pokryć koszty operacji? Tak to żart, jaki właściciel konia ma zbędną kasę? Przecież to ponad półtonowe zwierze pochłania wszystkie oszczędności i jeszcze się domaga więcej ;-)

Wiadomo, że kolkę może spowodować wszystko, zmiana paszy, za szybkie łapczywe jedzenie, brak ruchu, tarzanie się, za dużo paszy lub złej jakości, albo po prostu z powierza, ile koni tyle przypadków.

W poprzednim wpisie przedstawiłam skrótowo konkretną ofertę ubezpieczenia koni firmy Concordia ( możecie to uznać za lokowanie produktu ;-) ) Przez ostatnie miesiące przeprowadziłam blisko pół tysiąca rozmów telefonicznych, mailowych, facebookowych, przeliczyliśmy z szefem dwa razy tyle koncepcji ubezpieczeń w konkretnych przypadkach, na realnych żywych koniach. Nie jest to oferta idealna, ale chyba takiej nie udało by się stworzyć, ilu właścicieli tyle koncepcji. Więc dla kogo będzie ta oferta odpowiednia, a kto na niej raczej nie skorzysta?

Praca w biurze ubezpieczeń pozwoliła mi zrozumieć jak to wszystko działa, ale cały czas na ubezpieczenia koni patrzę jak właściciel i hodowca koni. Widzę co się sprawdzi, a co raczej jest słabym punktem tej oferty. Zaznaczam, że to jest tylko mój punkt widzenia, na podstawie doświadczeń własnych i wiedzy zdobytej po odbytych rozmowach z innymi właścicielami koni, na podstawie konkretnych przykładów.

Po co ubezpieczać konia na życie? A po co ubezpieczamy siebie na życie? Chyba nie z zamiarem rychłego rozstania się z tym światem? Ale na wszelki wypadek, by w razie takiej sytuacji zabezpieczyć np. zależnych od nas finansowo bliskich (dzieci, współmałżonek). Sami chyba dobrze wiecie na czym to polega. To samo dotyczy konia, jako że to żywe zwierzę, gdy padnie to nie możemy go tak po prostu wyrzucić na śmietnik, zakopanie ponad półtonowego ciała w przydomowym ogródku będzie raczej trudne do zrealizowania. Nie wspominając, że jest to niezgodne z prawem. Po śmierci konia, w szczególności po wypadku, pozostaje rachunek od lekarza za leczenie i wykonanie eutanazji, koszty transportu i utylizacji zwłok, oraz inne ewentualne koszty np. mandat za spowodowanie przez konia wypadku na drodze (ubezpieczenie OC nie obejmuje kosztów mandatów).

Najtaniej i najprościej ubezpieczymy konia w wariancie Basic, na 5.000 zł za 100 zł/rok. Wiadomo, że żadne pieniądze nie zwrócą nam przyjaciela, ale chociaż nie zostaniemy bankrutami po opłaceniu rachunków za jego „pochówek”. Wariant polecam osobom, które mają od 1 do 3 koni nawet o małej wartości, a w szczególności właścicielom koni trzymanych w hotelach. Na pewno dla wszystkich tych koni, które są w większym stopniu narażone na wypadki, konie skokowe, chodzące dużo w trudnych terenach itp. Przy większej ilości koni to już zależy od możliwości finansowych właścicieli. Opcja prosta, bez ograniczeń wiekowych, za niewielkie pieniądze. Dla bardziej wymagających jest opcja rozszerzenia ochrony o niezdatność użytkową powstałą w wyniku wypadku. Taki trwały uszczerbek na zdrowiu konia po wypadku eliminujący go z użytkowania, stwierdza go lekarz weterynarii opiekujący się koniem.

Do pakietu można by dorzucić wariant Operacje, również jest bez ograniczeń wiekowych, a składka jest stała.

Wariant Operacje pokrywa koszty leczenia operacyjnego konia np. kolki, złamań, zerwanego ścięgna, a nawet cesarskiego cięcia w przypadku problemów przy porodzie. Jakie to są koszty wiedzą o tym dobrze osoby, które dostały rachunek za tego typu usługi i wydanie nawet 530 zł to niewiele w porównaniu do wypłaty przez ubezpieczyciela kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych odszkodowania.

Jeśli ktoś myśli o zabezpieczeniu w ten sposób porodu to polecam ubezpieczyć klacz zanim będzie źrebna, bo może być problem z ubezpieczeniem już źrebnej klaczy, a potem bez problemu kontynuować ubezpieczenie przez kolejny rok.

Jeśli poruszam już temat źrebności to nie może zabraknąć tematu ubezpieczenia ciąży. Jest taka opcja z bardzo szerokim zakresem. Ale też nie bez wad, ciężarna klacz może mieć maksymalnie 13 lat, co znów w dużym zakresie eliminuje wiele dobrych koni. Opłaci się to na pewno hodowcom, którzy na stanówkę wydają minimum 1000 zł. Dodatkowym wymogiem jest trafienie z terminem ubezpieczenia, który musi wypaść pomiędzy 6 a 8 miesiącem ciąży. Składka wynosi 120 zł za każdy 1000 zł wartości ciąży. Chyba niewielki koszt jak na zabezpieczenie przyszłego czempiona.

Dla właścicieli, którzy nie boją się myśleć trochę szerzej o ubezpieczeniu, polecam wariant Standard. Jego zdecydowaną wadą jest ograniczenie wiekowe, dla koni do 13 lat. Więc tu możemy pomyśleć tylko o koniach raczej młodych. Wariant wymaga przedstawienia ogólnego badania konia, zapewniające, że koń w momencie ubezpieczenia jest zdrowy. Wystawić je może każdy lekarz weterynarii opiekujący się koniem. Uważam to za niewielki koszt, jeśli chcemy mieć ochronę na wypadek śmierci konia praktycznie w każdej sytuacji (z wyjątkiem śmierci naturalnej). Na pewno jest to dobre ubezpieczenie dla koni o wysokiej wartości, którego śmierć będzie realnym kosztem.

Wariant Premium moim zdaniem skierowany jest do koni bardzo młodych z dobrymi genami, koni rokującymi na przyszłość, u których kontuzja lub choroba spowoduje zdecydowany spadek wartości konia. Czyli w ten sposób warto ubezpieczyć młodego konia, który zapowiada się w przyszłości świetnym koniem sportowym, a nieszczęśliwy zbieg okoliczności może tę końską karierę szybko skończyć. Ograniczenie wiekowe domyślam się, że wynika stąd, że wśród koni powyżej 10 lat trudno byłoby znaleźć osobnika spełniającego wymogi do ubezpieczenia...

Oferta ma jeszcze w sobie opcję dotyczącą utraty zdatności rozpłodowej. Ten wariant najbardziej może się sprawdzić u wysokiej wartości ogierów i bardzo cennych klaczy. Tym bardziej, że przy tym jest trochę zachodu z badaniami weterynaryjnymi w szczególności w przypadku ogierów.

Czyli podsumowując oferta ubezpieczenia w Concordii opłaci się, gdy mamy mało koni 1-3 i nie ubezpieczając ich na zbyt dużą kwotę, ważne żeby wartość konia był realna. Przy większej ilości koni przestaje się to kalkulować, w szczególności przy koniach niskiej wartości. Ale zawsze można jeszcze do Ubezpieczyciela skierować wniosek o większą zniżkę niż te 5% przewidziane w ofercie, jeśli hodowca chciałby ubezpieczyć jednocześnie np. 10 koni. Ponad to najkorzystniej ubezpieczenia wychodzą gdy zrobi się z nich pakiet:

*Wariant Basic + Operacje* dla wszystkich,

*Standard + Operacje* dla koni młodszych,

*Premium + Operacje* dla młodych koni o znacznej wartości.

Miejcie na uwadze też to, że jeśli szacujecie wartość konia na 30-40 tys zł to musicie się liczyć z odpowiedniej wysokości  składką, która może wynieść od 1.400 zł do nawet 10.000 zł w zależności od wybranego wariantu.

I pamiętajcie by zawsze czytać wszystkie dokumenty opisujące ubezpieczenie, czyli tzw OWU (ogólne warunki ubezpieczenia), aby uniknąć rozczarowań związanych z niewypłaconym odszkodowaniem. 

Moim zdaniem warto ubezpieczać konie, które stoją we wszelkiego rodzaju hotelach i pensjonatach dla koni, nawet w miejscach gdzie trzyma się konia po koleżeńsku. Bo w sytuacji kiedy koń się poważnie rozchoruje lub ulegnie śmiertelnemu wypadkowi łatwiej będzie dojść do porozumienia w spornych sytuacjach pomiędzy właścicielem konia a właścicielem pensjonatu.

Po tych wielu rozmowach przeprowadzonych z wami, wiem że wielu się rozczarowało zakresem tej oferty. Inna firma tj. Compensa, ma w swojej ofercie ubezpieczenia domu/mieszkania możliwość dokupienia ubezpieczenia psa lub kota. W zakres ubezpieczenia wchodzi pokrycie kosztów leczenia zwierzęcia (8.000 zł), kosztów uśpienia, kremacji i pochówku (600 zł) oraz dodatkowo pieniądze na zakup nowego zwierzęcia po śmierci ubezpieczonego pupila (3.000 zł). I dopłata do składki ubezpieczenia domu/mieszkania wynosi tylko 400 zł. A gdyby tak ubezpieczyciel pomyślał i w zakresie ubezpieczenia uwzględniłby konia? Spodobałby się wam taki pomysł?

Zainteresowały Cię ubezpieczenia koni, masz pytania, chcesz wiedzieć więcej? Pisz na maila biuro@admot.eu lub znajdź mnie na facebooku Jagoda Stencel albo wejdź na nasz ubezpieczeniowy fanpage Adam Matusiak Ubezpieczenia Emerytury Inwestycje, zapraszam też do biura w Radziejowie ul. Parkowa 3.

© Czyli jak mieć konia i nie zwariować -
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci